Twój koszyk jest obecnie pusty!
Fałsz lub przynajmniej pseudonaukowy mit.
Nie ma naukowych dowodów ani uznanych metod pomiaru „częstotliwości wibracyjnej” ciał biologicznych w kontekście zdrowia czy olejków. To pojęcie częściej spotykane w duchowości lub energetycznym uzdrawianiu – nie w nauce.
Co mówi nauka?
Częstotliwości elektromagnetyczne występują w fizyce i chemii (np. fale radiowe, mikrofale, światło), ale nie dotyczy to „wibracji emocji”, „aury” czy „częstotliwości zdrowia”. Olejki natomiast mogą mieć działanie biologiczne (np. antybakteryjne, uspokajające), wpływając na konkretne reakcje ludzkiego ciała.
Czym są „wibracje” z naukowego punktu widzenia?
W fizyce wszystko rzeczywiście wibruje – atomy, cząsteczki, światło, fale dźwiękowe, fale elektromagnetyczne. Uwaga! Te wibracje są mierzone w konkretnych jednostkach: Hz (hercach), czyli drganiach na sekundę. Używa się tego np. przy badaniu:
- drgań mechanicznych (np. struna gitary),
- fal dźwiękowych
- fal elektromagnetycznych (np. światło widzialne).
A co z „częstotliwością ciała” czy „wibracją człowieka”?
W niektórych kręgach alternatywnych mówi się, że człowiek ma jakąś „częstotliwość energetyczną”, a różne emocje, jedzenie, myśli czy olejki mają wpływać na jej poziom. Tylko…
To NIE jest mierzalne żadnym uznanym przyrządem naukowym.
Nie istnieje żaden dowód na to, że:
- zdrowe ciało „wibruje” na 62-68 MHz,
- choroby zaczynają się poniżej 58 MHz,
- olejek z róży ma 320 MHz i „leczy energią”.
To popularne twierdzenia z Internetu, które nie mają potwierdzenia w nauce. Można w nie wierzyć lub nie – to indywidualna decyzja. Jednak najważniejsze jest, by zachować zdrowy rozsądek, dbać o bezpieczeństwo, stosować odpowiednie stężenia i nie rezygnować z konwencjonalnego leczenia, kiedy jest ono potrzebne.
Warto też słuchać i sprawdzać, co mówią osoby, które od lat zajmują się badaniami i opierają swoje wnioski na mierzalnych, powtarzalnych doświadczeniach. Nauka i intuicja nie muszą się wykluczać – mogą się wzajemnie uzupełniać.
Skąd więc te konkretne liczby typu „52 MHz”?
Pochodzą od Davida Stewarta, który w książce „The Chemistry of Essential Oils Made Simple” twierdził, że mierzył częstotliwość olejków za pomocą urządzenia o nazwie „bioelectrical frequency monitor” (BFM), ale:
- nie ma dostępnych opisów, jak ono działa,
- nikt inny tego nie potwierdził,
- urządzenie nie jest uznawane w nauce.
Świat nie jest czarno-biały – a zdrowie, emocje i dobrostan to bardzo złożona układanka. Olejki eteryczne mogą być pięknym wsparciem dla ciała i duszy, wprowadzając ukojenie, relaks czy poprawę nastroju. Dla niektórych będą też narzędziem duchowym – i to jest w porządku.
Warto jednak pamiętać, że nie wszystko, co krąży w sieci, ma naukowe podstawy. Pojęcia takie jak „częstotliwość ciała” czy „olejki wysokowibracyjne” brzmią intrygująco, ale nie zostały potwierdzone w żaden mierzalny, powtarzalny sposób. To nie znaczy, że trzeba je całkowicie odrzucać – ale dobrze jest traktować je jako element świadomej praktyki, a nie bezdyskusyjnej prawdy.
Dlatego z otwartością serca, ale i jasnym umysłem – słuchajmy tych, którzy badają, analizują i dzielą się wiedzą opartą na faktach.
Dodaj komentarz